Oni Protestanci

Reformacja. Podział. Protestanci. Oni. My. Lepsi. Gorsi. Luter. Papież.

Mówi się teraz dużo o reformacji i oczywiście pojawiają się też zarzuty. Jaki to Luter był, jaki nie był, jak to się mylił albo miał rację. Możemy się obrzucać argumentami, tekstami, memami i co z tego?

Kościół. Słowo. Jedność. Miłość. Chrystus.

W czasie zeszłotygodniowego spotkania wspólnoty Głos na Pustyni mogłem podejść do Chrześcijan, którzy nie są w Kościele Katolickim, podziękować oraz przeprosić.

Dziękuję bo wiele od Was otrzymałem. Nauki, Łaski Bożej, która przez Was wylała się na mnie. Dziękuję bo to w Waszej wspólnocie Pan złożył Łaskę odnowy Kościoła, którą podaliście dalej nam, Katolikom.

Przepraszam bo mi oraz moim braciom i siostrom z Kościoła Katolickiego zdarza się budować mur pomiędzy Wami, a nami. Zdarza nam się Was obrazić. Zdarza nam się „posłać” Was do piekła. Zdarza nam się… a nie powinno. Wstyd mi za te momenty.

Dość już tworzenia podziałów. Dość odgradzania się. Dość szukania różnic. Dość piętnowania. Dość.

Co nam to daje Siostro, Bracie Katoliku? Łatwiej nam zbudować swoje poczucie bezpieczeństwa, tożsamości na retoryce anty. Bycie Chrześcijaninem to nie nastawienie przeciw czemuś, ale bycie za… za MIŁOŚCIĄ. To jest nasza tożsamość, to jest nasze poczucie bezpieczeństwa i przynależności: Jezus Chrystus i Jego Miłość.

To jest wolą Chrystusa byśmy byli jedym Kościołem, jedną wspólnotą. To nie oznacza, że wszyscy mamy porzucić swój Kościół (broń Boże!), swoje wspólnoty, swoje dogmaty, swoją naukę. Nie. To oznacza, że w swoim życiu mogę zarówno być w stu procentach w swoim Kościele, jak i być z Chrześcijanami z innych wspólnot.

To nie czas na patrzenie w przeszłość i podsumowywanie kto bardziej zawinił, kto bardziej zranił, kto miał rację, a kto jej nie miał.

To czas na budowanie jedności w tej różnorodności, którą mamy. To czas na jednoczenie poranionego, podzielonego Ciała Chrystusa. To czas by wyjść z mojego ulubionego, ciepłego, bezpiecznego miejsca w katolickiej Bazylice Trójcy Świętej by otworzyć się na tych, którzy tak jak ja starają się iść za Słowem Chrystusa.

Nie chodzi tu o wielkie ekumeniczne akcje, ale pierw o przemianę myślenia o sobie nawzajem, zmianę nastawienia do siebie, spojrzenie na siebie z Miłością, dobre słowo, wspólną modlitwę. Przecież wszyscy próbujemy iść za tym samym Mistrzem. Przecież wszyscy chcemy kochać Miłością z tego samego Źródła. Przecież wszyscy chcemy żyć w tej samej Miłości. Przecież wszyscy dążymy do Jednego Miejsca.

Droga Siostro, drogi Bracie Katoliku, Protestant to nie wróg. To Siostra, to Brat w Chrystusie.

 

P.S. Polecam w tym temacie również nauczanie Karola Sobczyka „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój. 500 lat po Reformacji”

1 komentarz

  1. Ppp
    ·

    Chyba najlepiej zacząć od przeczytania 95 tez M. Lutra i się zastanowić – nie ma tam nic sprzecznego z wiarą. Był zwalczany, bo zwalczając handel odpustami, zagrażał nielegalnym w gruncie rzeczy zyskom papiestwa na początku XVIw.
    Jeżdżę do pólnocnych Niemiec (dominuje Luteranizm) i odnoszę wrażenie, że Luteranie podchodzą do pewnych spraw o wiele poważniej, niż u nas. Kościoły, nawet w małych miasteczkach, są otwarte i są wywieszone informacje, w jakich godzinach są otwarte. Bardzo też mi się podobają kąciki dla dzieci – zamiast na siłę uciszać dziecko na modłach, sadza się przy stoliczku, gdzie są klocki, kredki, ryza papieru, jakieś inne zabawki i jest spokój.
    A poza tym ludzie… umieją śpiewać! Trzy lata temu byłem w Wittenberdze. W kościele przy Rynku trafiłem na modły. Chociaż uczestnicy byli przypadkowi – jakaś wycieczka, kilku turystów, kilku miejscowych – psalmy w wykonaniu a-capella brzmiały zaskakująco dobrze.
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *