Dobrze wydawać

„Po co wydajecie pieniądze
na to co nie jest chlebem?
Dlaczego się trudzicie, by osiągnąć to,
co nie może nasycić?” /Iz 55, 2/

Na co wydaję? Swoje zasoby, pieniądze, zmartwienia, napięcia, troski? Na co przeznaczam swoją energię, swój czas? Na co tak bardzo pracuję?

W człowieku jest jakaś pustka, czegoś pragnie, czegoś szuka. Pierwsza myśl to rzecz, coś materialnego. Kupię, będę miał, osiągnę, zadowolę się, zaspokoję ten głód. Ale ten głód po kilku dniach, tygodniach, miesiącach znowu się uaktywni. Znowu będę czegoś szukał. Będę „chodził po kuchni i zaglądał do lodówki”. I pojawi się kolejny cel. Kolejna atrakcyjna rzecz, kolejne atrakcyjne wyzwanie, kolejna atrakcyjna osoba. Coś co będzie można zdobyć, skonsumować, najeść się. Osiągnięcie celu zagłuszy pragnienie. Tym celem może być wiele rzeczy. Sukces w pracy, przeżycie, rzecz i wiele innych. Jednak po jakimś czasie głód znowu „dojdzie do głosu”.

Wydajemy gigantyczną energię i zasoby na zaspokajanie tego głodu. Ale robimy to często tak, że się nie nasycamy.

Nie chodzi o te rzeczy. Nie chodzi o przeżycie. Nie chodzi o sukces.

„Chciałbym, żeby każdy człowiek miał szansę kiedyś stać się sławnym i bogatym oraz żeby kupił wszystko o czym marzył – bo tylko w ten sposób zrozumie, że nie taki jest cel życia.” /Jim Carrey/

Chodzi o to co jest w nas, co jest pomiędzy nami. Chodzi o Tego, Który Jest, Jego obecność, która wypełnia to pragnienie. Tego się nie da kupić. To jest za darmo.

„Och przyjdźcie do wody, wszyscy spragnieni,
chociaż nie macie pieniędzy!
Przyjdźcie, kupujcie i jedzcie!
Przyjdźcie i kupujcie wino i mleko,
chociaż nie macie pieniędzy
i nie możecie zapłacić” /Iz 55, 1/

To czego szukamy to miłość, obecność, bliskość, pokój. To jest wynik relacji z Panem. Zawierzenia Jemu. Zdania się na Niego.

Po pierwsze, potrzebujemy tego od Boga. Potrzebujemy tego z relacji z Nim. Tak już jesteśmy swtorzeni, że to pragnienie jest w nas. Możemy je zagłuszać różnymi bodźcami, ale to będzie jak jedzenie cukierków na głód fizyczny. Chwilowo zaspokoi, ale nie nasyci.

Po drugie, potrzebujemy tego od siebie. Pokochać siebie, być ze sobą, szanować siebie, mieć relację z sobą samym, lubić się, cenić się.

Po trzecie, potrzebujemy tego od innych. Być w relacji, miłości, przyjaźni, obecności, szacunku, dobroci, bezpieczeństwie.

Taka jest nasza natura. Stworzeni do relacji, do miłości.

Nasze zasoby możemy wykorzystywać na wiele sposobów. Możemy dzięki nim realizować kolejne cele, kupować kolejne rzeczy, ale to nie nasyci. Nadal będziesz czuł, czuła głód. On tam będzie, może niezbyt głośny ale będzie.

Zasoby mogą też nam służyć do tego by prawdziwie zaspokoić ten głód i po to one są. By służyć Bogu i człowiekowi. Możemy je przeznaczyć na modlitwę, rekolekcje, obiad/kawę ze znajomym/znajomą, wypad ze znajomymi, na kino z samym sobą, na to by „robić dobro” dając trochę ze swojego komuś, przekazywać miłosierdzie i troskę drugiej osobie, dawać miłość. Tak po prostu. Jedynie ze względu na Miłość. Możemy je również przeznaczyć na dzieła Boże, Królestwo Boże. To mogą być przeróżne inicjatywy, dzieła pomocy, ewangelizacje. Tak, by Jego Chwała się rozszerzała.

Tego czego pragniesz nie kupisz, nie zdobędziesz, bo tego się nie kupuje i nie zdobywa. To się otrzymuje, za darmo. Można, a nawet trzeba stworzyć warunki do tego, żeby otrzymać. I do tego potrzebne są Ci Twoje różne zasoby.

Kiedy już będziesz prawdziwie blisko z Panem, zaufasz Mu, oddasz Jemu swoje życie, zdasz się na Jego logikę to wszystko inne będzie drugorzędne, a Ty odnajdziesz Źródło, z którego będziesz mógł pić wodę, po której „już nigdy więcej nie będzie(sz) odczuwał pragnienia” (J 4, 14).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *