Technologia i ja

Jestem programistą i na co dzień dokładam swoją cegiełkę w budowie wirtualnego świata. Jestem również z tego pokolenia, które właściwie od małego miało dostęp do elektroniki.

Aktualnie możmy zaobserwować ogromny rozwój w przestrzeni nowych technologi. Coraz częściej słyszymy o robotach, które są niczym ludzie, a sztuczna inteligencja wydaje się już czymś normalnym. Przedstawiciele doliny krzemowej (ale nie tylko) przełamują kolejne granice, które wydawały się nie do przejścia.

Internet jest dobrym narzędziem do komunikacji czy pozyskiwania informacji. Urządzenia elektroniczne również ułatwiają pewne sprawy. Trzeba jednak przyznać, że nowe technologie mają także negatywne skutki, które odbijają się na nas – naszej psychice, naszym postrzeganiu świata, naszym zdrowiu i naszym sposobie funkcjonowania. Również ja, mimo sporej aktywności w tej przestrzeni oraz bycia jednym z wielu „budowniczych” tej kolejnej już rewolucji na świecie, doświadczyłem (oraz nadal doświadczam) negatywnych skutków wirtualizacji życia.

Technologia, postęp, cyfryzacja, elektronika, sztuczna inteligencja. Gdzie w tym wszystkim jest człowiek?

Rozwój, o którym mowa doprowadza do takich paradoksów jak ten w Arabii Saudyjskiej, gdzie robot Sophia (stworzony na wzór kobiety), po otrzymaniu obywatelstwa ma faktycznie większe prawa niż kobiety.

Rozwój, o którym mowa doprowadza do takich paradosków, że spotykamy się z ludźmi na żywo, ale nasza głowa i serce jest gdzieś indziej, bo sprawdzamy facebook’a, messenger’a, skrzynkę mail’ową czy po prostu telefon w oczekiwaniu na wiadomość, na „coś”.

Rozwój, o którym mowa doprowadza to takich paradoksów jak poczucie braku „czegoś”, co jest jakby częścią osoby gdy wydzie ona gdzieś bez telefonu.

Rozwój, o którym mowa doprowadza to takich paradoksów, że ruch „do kieszeni” po telefon jest w wielu z nas odruchem warunkowym, który wykonujemy podświadomie.

Jesteśmy również w jakiś sposób tym rozwojem sterowani, bo najczęściej nie mamy oczekiwań, a po prostu korzystamy z tego co nam jest przedstawiane, bez większych refleksji. Steve Jobs kiedyś powiedział: „A lot of times, people don’t know what they want until you show it to them” (ang. często ludzie nie wiedzią czego chcą dopóki im tego nie pokażesz). Takie serwisy jak YouTube czy Google personalizując wyniki wyszkiwania czy podpowiedzi w pewien sposób ograniczają nasz wybór. Zatem decyzja nie pochodzi w pełni z nas, a przychodzi z zewnątrz.

Są miejsca, przestrzenie, które nas po prostu wciągają. Niestety dużo łatwiej jest żyć i przebywać w małorzeczywitej przestrzeni jaką jest internet i serwisy społecznościowe. Mamy poczucie posiadania kontaktu z ludźmi. Mamy poczucie posiadania znajomych i przyjaciół. Kilkoma kliknięciami możemy „być” ze znajomymi czy „przenieść” się na drugi koniec świata. Mamy poczucie bycia gdzieś, ale nie ma nas tu. Tak jest łatwiej, ale na pewno nie prawdziwiej. Żyjemy jakbyśmy nie żyli.

Pytanie czy zaspokajanie swoich naturalnych potrzeb i pragnień, takich jak relacje, więzi, znajomości, przebywanie z ludźmi czy rozmowa za pomocą internetu (elektroniki) nie jest jedzeniem cukierka na prawdziwy głód?

Patrząc na nasz sposób myślenia i funkcjonowania, a na te prezentowane przez poprzednie pokolenia np. rodziców czy dziadków dostrzegam ogromną różnicę. Mam ogromne wrażenie, że oni, mimo mniejszych możliwości, żyłi bardziej. Bardziej tutaj, bardziej rzeczywiście, bardziej ze sobą, bardziej na świecie. W większej wolności, swobodzie i naturalności. My, natomiast, żyjemy bardziej przywiązani do czegoś co tak naprawdę nie istnieje. Rzeczywistości, której nie ma, a która fizycznie jest jedynie napięciem energii elektrycznej lub jego brakiem, wiązką światła lub jej brakiem

Część z problemów i skutków omawia Simon Sinek w rozmowie z Tom’em Bilyeu.

Oczywiście istnieje wiele takich systemów, które faktycznie usprawniają funkcjonowanie społeczeństwa, które są dla nas. Dlatego potrzebujemy świadomie wykorzystywać przestrzeń cyfrową. Nie dajmy doprowadzić się do sytuacji, w której żyjemy w bardziej w wirtualnej rzeczywistości niż w realnej rzeczywistości.

Czas na zweryfikowanie tego co robimy, tego co dzieje się w internecie, tego jak używamy tehcnologii, tego ile czasu poświęcamy na „życie” w internecie.

Czas również by uświadomić sobie do czego prowadzą nas różne firmy prześcigające się co raz nowszymi i bardziej zaawansowanymi rozwiązaniami czy wynalazkami.

Czas także i na to by świadomie korzystać z rozwiązań cyfrowych. Byśmy wykorzystywali te narzędzia, które faktycznie przynoszą nam korzyść, i których faktycznie potrzebujemy.

Możliwe jest jednak ponowne poszerzanie spojrzenia, a ludzka wolność jest zdolna do ograniczenia techniki, ukierunkowania jej oraz wprzęgnięcia w służbę innego rodzaju postępu, zdrowszego, bardziej ludzkiego, bardziej społecznego i bardziej integralnego. Wyzwolenie z faktycznie panującego paradygmatu technokratycznego ma niekiedy miejsce w pewnych sytuacjach. Na przykład, gdy wspólnota małych producentów opowiada się za mniej zanieczyszczającymi systemami produkcji, wspierając niekonsumpcyjny model życia, zadowolenia oraz współistnienia; lub gdy technika nastawiona jest przede wszystkim na rozwiązywanie konkretnych problemów ludzkich, z obowiązkiem niesienia pomocy innym, by żyli z większą godnością, a mniejszym cierpieniem; albo kiedy twórcze poszukiwania piękna i jego kontemplacja potrafią przemienić władzę urzeczawiania w jakiś rodzaj ocalenia, jakie dokonuje się w pięknie i w osobie, która je podziwia. Autentyczne człowieczeństwo, które zachęca do nowej syntezy, zdaje się istnieć pośród cywilizacji technologicznej, niemal niezauważalnie, jak mgła, która przenika pod zamkniętymi drzwiami. Czy będzie to nieustanna obietnica, która mimo wszystko rodzi się jako konsekwentny opór ze strony tego, co autentyczne?

Z drugiej strony, ludzie zdają się już nie wierzyć w szczęśliwą przyszłość, nie ufają ślepo w lepsze jutro, widząc obecny stan świata i aktualne możliwości techniki. Zdają sobie sprawę z tego, że postęp nauki i techniki nie jest równoznaczny z postępem ludzkości i historii, a można dostrzec, że istnieją inne podstawowe drogi ku szczęśliwej przyszłości. Niemniej jednak nie możemy sobie wyobrazić rezygnacji z możliwości, jakie oferuje technologia. Ludzkość znacząco się zmieniła, a nieustanny pęd za nowością uświęca pewną ulotność, która nas pociąga w jednym kierunku, ku powierzchowności. Trudno nam się zatrzymać, aby odzyskać głębię życia. Jeśli architektura odzwierciedla ducha epoki, to megastruktury i seryjne domy wyrażają ducha zglobalizowanej techniki, w której nieustanna nowość produktów łączy się z ciążącą nudą. Nie gódźmy się z tym i nie rezygnujmy ze stawiania sobie pytań o sens i cel wszystkich rzeczy. W przeciwnym razie usprawiedliwimy stan faktyczny i będziemy potrzebowali więcej namiastek, aby przetrwać w tej pustce.” /Papież Franciszek, Laudato Si/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *