(nie)Rzeczywistość

Świetnie kreujemy rzeczywistość. Pokazujemy się tak, jak chcemy, żeby nas widziano. Z dobrej, najlepszej strony. Kreujemy siebie, swoją osobę, swój wirtualny wygląd. Wszyscy są piękni, robią świetne rzeczy, zdobywają szczyty, pokazują kolejne swoje osiągnięcia. Trochę to normalne, ale nienormalne. Mozolnie pompujemy balonik o nazwie idealne życie.

Dodatkowo media, reklamy, filmy i seriale dokładają swoją, ogromną, siłę do tego pompowania. Na ekranie (lub reklamie) ludzie są piękni, zadowoleni, uśmiechnięci, pełni życia i radości. Ich hostorie, mimo problemów, kończą się happyendem i odtąd żyją już tylko w radości, szczęściu i błogości. Wszystko jest jakieś łatwiejsze, lżejsze i przyjemniejsze.

Ten idealny świat, który często oglądamy, i który tak mocno wyrył się już w naszych głowach może rodzić frustrację. Może prowadzić do poczucia, że wszystkim się udaje tylko mi nie. I tak szukamy, biegniemy, uciekamy i gonimy to lepsze życie. Życie, które jest gdzieś tam. Życie, którego nie ma.

Mimo to jest w nas coś, co daje poczucie nieprawdziwości, coś co mówi, że ta “lepsza rzeczywistość” jest mało rzeczywista. Bo rzeczywistość jest taka, że wszyscy odczuwamy jakąś nędzę, jakiś brak, jakieś cierpienie, jakiś głód i próbujemy sobie na różne sposoby z tym poradzić. Każdy z nas to ma.

Czego szukam klikając kolejny raz w niebieską ikonkę z literą “f”, marząc ponownie o życiu jak z filmu, serialu czy reklamy, stawiając się znowu w miejscu bohatera na plakacie? Boga, relacji, człowieka, obecności, siebie?

Nie ma Go tu”. Nie ma Go tam, bo „tam” nie istnieje. To czego szukamy jest wokół nas i w nas. Bóg jest przy mnie i przy Tobie. Człowiek jest obok mnie i obok Ciebie. Ja jestem w sobie i Ty jesteś w sobie. Potrzebujemy wyjść z ekranu, zejść z plakatu, wylogować się z „F” i żyć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *