Nie potrzebuję „Kleru”

Myślę, że “Kler” to ważny film. Przeciwnie do tego, co wielu z nas uważało, pomógł i nadal pomaga Kościołowi zmierzyć się z trudną prawdą. Jednak ja nie oglądałem tego filmu. Znam swój Kościół, znam siebie, trochę też znam moich Braci i Siostry.

Nie oglądałem “Kleru” dlatego, że nie odczuwam potrzeby poznawania grzechów innych. Znam swoje i wiem jakim potworem potrafi być człowiek. Znam siebie i wiem jakim egoistą może być człowiek. Wiem jak słaby i grzeszny może być człowiek. W każdym z nas są te same mechanizmy. Każdy z nas to ma. Jedni “nurkują” bardziej, a inni mniej, ale każdy z nas to robi.   

Nieprawdą jest to, że ktokolwiek z nas czerpie radość z tego, że grzeszy. Nieprawdą jest to, że komukolwiek z nas grzech sprawia prawdziwą przyjemność. To tylko, a właściwie aż błaganie i krzyk o pomoc, o bliskość, o Miłość.

Dzięki “Klerowi” wstrząsnęła Polską świadomość tego, jak słaby jest człowiek. Mimo, jak w przypadku Braci Kapłanów, ogromnego daru łaski, który otrzymali wraz ze święceniami, pozostajemy tylko ludźmi. Słabymi ludźmi.  

Fakt, iż Bracia Kapłani słuchają naszych spowiedzi wcale im nie pomaga, a czasem pewnie otwiera drogę złemu by pociągnąć ich w złą stronę. Dlatego ważne jest byśmy byli święci, by nie ciągnąć w dół siebie nawzajem. Grzech nigdy nie jest osobistą sprawą. Zawsze rani Boga, ciebie i Kościół.

Małe, “niewinne” żarty, wyzywające zdjęcia czy ubiór, hejt, nienawiść, odrzucenie, obojętność, egoizm wcale nie pomagają zmieniać tego świata na lepszy. I tu nie chodzi tylko o osoby duchowne, ale o nas wszystkich. Bo to jak ten świat kształtujemy w naszych głowach, widzimy później w naszych zachowaniach i wydarzeniach, widzimy w tym jak żyjemy. To wszystko zaczyna się dużo wcześniej.

Kościół podejmuje kroki, by tą sytuację przepracować i bardzo wierzę (widzę też już konkretne działania w tym kierunku), że będzie to dla nas oczyszczające i uwalniające. Bo takiego mamy Boga, że z ogromnego syfu wyciąga dobre owoce.

Nie patrzmy, proszę, na tych Braci, którzy dopuścili się nadużyć jak na przestępców, “bydlaków, którzy gwałcą”, ale jak na Braci, którzy ogromnie cierpią i potrzebują naszej pomocy, bo tak naprawdę jest.

9 komentarzy

  1. Ppp
    ·

    Z drugiej strony, jeśli nie zabiłem, nie pobiłem, nie zgwałciłem, nie ukradłem – to trudno, bym nie czuł poczucia moralnej przewagi nad tymi, którzy tak robią.
    A poza tym należy pamiętać, o kim mowa – księża roszczą sobie prawo do pouczania innych, jak mają żyć. W takiej sytuacji trzeba być krystalicznie czystym, bo inaczej traci się wiarygodność.
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    1. Szon
      ·

      Jeśli nie zabiłem, nie zgwałciłem, nie ukradłem, to tylko dlatego, że Bóg mnie od tego uchronił. Nie ma w tym mojej zasługi. Zresztą bez Boga też nie byłby to moja zasługa tylko genów jakie posiadam i wynikających z tego predyspozycji, wychowania i okoliczności w jakich przyszło mi żyć. Nie ma co wywyższać się moralnie nad grzesznikami, także pedofilami…

      Odpowiedz
    2. kiwix
      ·

      To nie księża sobie roszczą prawo do pouczania innych, takie prawo (obowiązek!) dał im bezpośrednio Jezus. I nie, nie mają być krystalicznie czystymi – skoro Apostołowie byli grzeszni, św. Piotr był grzeszny, św. Paweł był grzeszny, to nie możemy stawiać warunku krystalicznej czystości księżom. Jeśli osoba która widziała Ukrzyżowanie i Zmartwychwstanie grzeszyła, to czemu chcemy wymagać więcej od zwykłych księży? Przecież to absurd.

      Odpowiedz
  2. aik
    ·

    Nie „roszczą sobie” lecz – zostali do tego powołani. Choć może nie tyle do „pouczania” co przypominania – nieustannego – że jesteśmy zaproszeni do życia oświetlonego Miłością Dawcy Życia. Jak to czytamy w dzisiejszej liturgii godzin:
    „Zbudź się, o człowieku, i poznaj swą godność! Wspomnij, iż zostałeś stworzony na obraz Boga. I choć w Adamie obraz ten uległ skażeniu, w Chrystusie jednak został odnowiony. Z tego, co cielesne, korzystaj we właściwy sposób, tak jak korzystasz z ziemi, morza, nieba, powietrza, źródeł i rzek. Za wszystko, co godne podziwu i piękne, sław i wielbij Stworzyciela. ”

    A co do „moralnej przewagi” – omal nie zabiłam, prawie pobiłam, zadawałam gwałt słowem, ukradłam wiele „niezauważalnych” drobiazgów, w tym czas… Za to nie idzie się do więzienia, ale rzeczywiście – cóż mam czego mi nie dano… W innych okolicznościach mogło nie być tego „omal” i „prawie”.

    Odpowiedz
  3. ks. Kamil Falkowski
    ·

    Podobnie jak kardiolog i trener personalny nie powinni palić ani nadużywać alkoholu, zaś największą wartością powinien być styl życia fit. Różnie bywa. Nie zmienia to natomiast faktu, że są po to, by nam pomagać, gdy tego potrzebujemy.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  4. yogitea
    ·

    Podoba mi się, choć dość późnawo w stosunku do emisji filmu 😉 Osobiście widziałam Kler, byłam ciekawa, ani nie polecam ani nie odmawiam (choć raczej jak chcemy się wypowiadać, to może lepiej zobaczyć). Zakończenie – z nim bym się nie zgodziła. Natomiast piękny apel, żeby w każdym widzieć człowieka, zgadzam się, choć jest to wielka próba gdyby osobiście z tymi najcięższymi przewinieniami się zetknąć jako ich ofiara, bo to jest pewnie niewyobrażalny ból. W każdym razie bardzo dla mnie pokojowy tekst, wręcz kojący momentami. Wizyta w kinie jest to możliwość, nikt nas nie zmusza do tego 😉 a Smarzowski to ja też nie oglądam jego filmów, bo potem odchorowuję je, no ale na Kler poszłam, z takiej po prostu ciekawości, zdrowej czy mniej zdrowej 😉 🙂

    Odpowiedz
  5. Krzysztof
    ·

    Bezgrzeszność jest w praktyce nieosiągalna. Brak kolizji z Kodeksem Karnym jest realizowana w praktyce przez znakomitą większość wierzących i niewierzących. Wymuszenie seksu, seks z małoletnim to są przestępstwa karne.
    Pozostaję pełen współczucia wobec problemów Braci, które spowodowały takie właśnie ich zachowania. Modlę się o ich uzdrowienie. Ale też mocno czuję , że skala ich problemów uniemożliwia im skuteczne pełnienie funkcji kapłańskich i pomagania komukolwiek, a próba ukrywania problemu przez ich przełożonych jest działaniem przeciwskutecznym.

    Odpowiedz
  6. JanKro
    ·

    „Fakt, iż Bracia Kapłani słuchają naszych spowiedzi wcale im nie pomaga, a czasem pewnie otwiera drogę złemu by pociągnąć ich w złą stronę”. Z doświadczenia wiem, że jest odwrotnie – to właśnie spowiadanie oddala od grzechu, i to bardzo skutecznie. gdyby kapłani angażowali się w spowiadanie, uniknęliby wielu problemów. To jest stare doświadczenie spowiednicze

    Odpowiedz

  7. ·

    Św. Piotr, pierwszy papież przestrzega:
    Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!!! 1P 5.8

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *