(nie)Ekologiczne

Wyobraźmy sobie pewnego rolnika. Rolnik ma krowę, którą wypasa na pobliskiej łące. Krowa daje mleko, a rolnik przerabia je na różne produkty dla swojej rodziny. Wszystko jest w porządku: krowa sobie skubie łąkę, rolnik doi krowę, a łąka ma czas na regenerację. W pewnym momencie dwóch sąsiadów rolnika zaczyna przyprowadzać po jednej krowie na tę samą łąkę. Krowy nadal skubią trawkę. Łąka się regeneruje. Wszystko w porządku. Problem pojawia się, gdy ci trzej rolnicy zauważą, że mogą wypasać po kilka krów na łące, a nadmiar mleka np. sprzedawać. Wtedy zaczynają przyprowadzać więcej krów, aż jest ich na tyle dużo, że zjadają łąkę szybciej niż ta może się zregenerować (przykład zapożyczony od Kasi Gandor). Czy oni nie widzą, że niedługo ich krowy nie będą miały co jeść, a tym samym, ci rolnicy nie będą mieli możliwości zarobku, a może nawet zabraknie mleka dla ich rodziny? Czy ci ludzie, czy my, ludzie, nie widzimy, że niedługo “zjemy” wszystkie zasoby na ziemi?  

Na przestrzeni lat pojawiło się bardzo dużo możliwości, z których chętnie korzystamy. Np. tanie linie lotnicze, tanie produkty spożywcze (jak mięso czy wędliny), produkty jednorazowe, klimatyzacja, różne urządzenia grzewcze, linie autobusowe czy urządzenia elektryczne. Musimy też zauważyć, że w ciągu tych lat rozwoju doszliśmy do ogromnej skali używania tych i innych produktów czy usług, która, podobnie jak w przykładzie z krowami, wyniszcza środowisko.

Niestety żadna z gałęzi biznesu nie uwzględnia w swoich produktach czy usługach kosztów środowiskowych. I tak możemy wyprowadzać do środowiska ogromne ilości zanieczyszczeń bez ponoszenia wymiernych kosztów związanych z tym zanieczyszczeniem, a więc pozornie za darmo. Pozornie, bo koniec końców będziemy spłacać ten dług. Gdyby tak natura wystawiała nam rachunki za korzystanie z niej, ceny każdego produktu i usługi zwiększyłyby się drastycznie. 

Niestety środowisko nie działa jak przemysł. Nie da się tak po prostu zredukować naszego wpływu na ziemię kupując jakąś usługę u drzew, insektów czy bakterii. Potrzebujemy raczej nauczyć się współpracować i dostosowywać do naturalnych procesów środowiska. Niestety, przemysł i nauka dały nam złudne poczucie panowania, kontrolowania i sterowania tym, co naturalne. Tymczasem nie mamy możliwości ingerencji w naturalne procesy ekosystemu, prawa fizyczne czy chemiczne. Nauka daje nam jedynie możliwość poznania ich i lepszej współpracy pomiędzy człowiekiem i naturą. 

Gdy zastanawiamy się nad wpływem nas nzej działalności na środowisko to skutki podróży samochodem, autobusem czy samolotem wydają się nam oczywiste – spaliny. A co złego jest w używaniu np. telefonu komórkowego, komputera czy hulajnogi elektrycznej? Przecież one nie wydzielają spalin. Problem w tym, że (jak to jest aktualnie) wszelkie urządzenia elektryczne są w ciągłym użyciu przez prawie każdego człowieka ziemi. Przy takiej skali wykorzystujemy ogromną ilość prądu czerpanego w dużej mierze z paliw kopalnych lub uranu. Dodatkowo, wiele z tych urządzeń jako skutek uboczny swojego działania wydziela ciepło, które emitowane jest do atmosfery. Każde urządzenie ma znaczenie, bo “tysiąc kilogramowych kamieni waży tyle samo co jednotonowy głaz”. Podobnych przykładów jest wiele.

Czas przyjąć do świadomości, że nasz wpływ na środowisko, w ostatnich latach przyniósł ogromne, negatywne skutki. Dewastujemy ziemię, która została nam podarowana przez Stwórcę. Agresywnie wykorzystujemy zasoby, a koniec końców dojdziemy do momentu, że nasza “łąka” nie będzie w stanie wyżywić żadnej “krowy”. Być może nie wydarzy się to za naszego życia, ale kolejne pokolenia, zamiast wspominać nas z tęsknotą, mogą przeklinać nasze czyny. 

Według raportu IPCC, nie mamy zbyt wiele czasu by powstrzymać fatalne w skutkach działania. Jednak jest go na tyle dużo by to zrobić. Czas działać. Czas ograniczać. Czas wywierać nacisk na siebie, otoczenie i tych, którzy mogą podejmować decyzje i działania o szerokim wpływie.

Ta siostra protestuje z powodu zła, jakie jej wyrządzamy nieodpowiedzialnym wykorzystywaniem i rabunkową eksploatacją dóbr, które Bóg w niej umieścił. Dorastaliśmy myśląc, że jesteśmy jej właścicielami i rządcami uprawnionymi do jej ograbienia. Przemoc, jaka istnieje w ludzkich sercach zranionych grzechem, wyraża się również w objawach choroby, jaką dostrzegamy w glebie, wodzie, powietrzu i w istotach żywych. Z tego względu wśród najbardziej zaniedbanych i źle traktowanych znajduje się nasza uciskana i zdewastowana ziemia, która «jęczy i wzdycha w bólach rodzenia » (Rz 8, 22). Zapominamy, że my sami jesteśmy z prochu ziemi (por. Rdz 2, 7). Nasze własne ciało zbudowane jest z pierwiastków naszej planety, jej powietrze pozwala nam oddychać, a jej woda ożywia nas i odnawia.

/Papież Franciszek, “Laudato Si”, pkt. 2/

Polecam zapoznać się z poniższymi materiałami. Osoby, z różnych środowisk bardzo rzeczowo podejmują temat zmian w ekosystemie. Kasia Gandor, youtube’rka, stworzyła serię filmów o globalnym ociepleniu biorąc pod uwagę różne dokumenty i opinie naukowe. Szymon Hołownia, mówi z bardziej chrześcijańskiego, moralnego i życiowego punktu widzenia. Marcin Popkiewicz fizyk i specjalista ds. zmian klimatycznych podaje czysto naukowe dowody na nasz wpływ na środowisko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *